INDIANA – Zaćmienie słońca 2024

TERMIN: 07.IV-08.IV.2024

Krótki, bo zaledwie 2 dniowy wyjazd, do sąsiedniej Indiany, poza główną „zaplanowaną” atrakcją, czyli całkowym zaćmieniem słońca, okazał się również przyjemnym „wiejskim” oddechem od budzącego się do wiosennego życia Chicago…. No może poza dziesięciogodzinnym korkiem, w którym utknęliśmy w drodze powrotnej z Indianapolis…… ☹. Przy okazji odwiedziliśmy wspaniałą jaskinię Marengo, gigantyczne trolle autorstwa Thomasa Dumbo, malownicze uzdrowisko French Lick i kilka charakterystycznych dla południa stanu krytych mostów.  

TRASA: INDIANA: Kankakee Sands Bison viewing area, Wilkin’s mill covered bridge, Bridgeton mill, French Lick Scenic Railway, KENTUCKY (Bernheim arboretum) – Giant Forest trail), INDIANA: Marengo Caves (Crystal Palace), Jug Rock, Bloomington (Lower Cascade Park).

CAŁKOWITY KOSZT WYJAZDU: $466/5 osób

NOCLEGI: Hotel $248/1 noc/5 osób

KOSZT BENZYNY: $84 – przejechane 720 mil

BILETY WSTĘPU: $105/5 osób

SKŁAD ZESPOŁU: Zuza, Jan (13 lat), Basia (10 lat), prababcia Czesia, Dziadek Gienek. Gościnnie: Magda, Renia, Ania, Sara (12 lat), Ala (10 lat), Lenka (7 lat), Luka (10 lat), Daniel (14 lat).

NAJCIEKAWSZE MIEJSCA: Marengo Caves, Bridgeton mill, Bernheim arboretum.

Dzień 1

Wyruszamy o świcie, kierując się bezpośrednio do Kankakee Sands Bison viewing area (3294 US-41, Morocco, Indiana).

Na obszarze ponad 6,500 akrów utworzono tu rezerwat preriowy, do którego w 2016 roku sprowadzono 23 bizony (Obecnie na obszarze jednej mili kwadratowej żyje ich tu ponad 90). Głównym celem było przywrócenie naturalnego środowiska preriowego, które istniało na tym terenie ponad 200 lat temu… i żeby wszystko stało się doskonale funkcjonującym ekosystemem utworzono też rezerwat bizonów, które są nieodzownym i kluczowym elementem krajobrazu prerii.

Przyjeżdżając tutaj mamy 100% szansę ujrzenia tych majestatycznych zwierząt. Mogą wypasać się w każdej części ogrodzonego terenu, więc najprostszym sposobem dotarcia do nich jak najbliżej jest dosłownie przejechanie dookoła rezerwatu. My byliśmy tu wczesnym rankiem zaczynając od głównego miejsca widokowego ulokowanego w północnej części (Main Bison Viewing Area).

Stąd wypatrzyliśmy 2 małe stada.

Znając ich położenie podążyliśmy drogą N County Road 400 na południe…  

Według danych historycznych bizony na tym terenie zostały całkowicie wybite w latach 1830-tych, a 99% stanowej prerii zostało przekształconych na pola uprawne.

Bizony to największe zwierzęta zamieszkujące obecnie Stany Zjednoczone i dzięki staraniom wielu rządowych instytucji obecna ich populacja sięga 500,000 sztuk. Paradoksalnie ówczesny rząd doprowadził przecież do ich wyginięcia….  

Szacuje się, że w XIX wieku pionierzy i osadnicy wymordowali około 50 milionów bizonów, chociaż przyczyny spadku liczby i liczby zabitych są kwestionowane i dyskutowane……Podobno linie kolejowe reklamowały przejażdżki z nietypową atrakcją…… Pociągi napotykające duże stada bizonów wzdłuż swoich tras oferowały masowe wystrzały …. „Myśliwi” strzelali z dachu lub okien pociągu, pozostawiając niezliczone zwierzęta, które zostawały tam, gdzie zginęły.

Te polowania były częściowo motywowane pragnieniem rządu USA do ograniczenia zasięgu i siły rdzennych Indian i wypędzenia ich z równin, by nowoprzybyli biali osadnicy mogli się na tych terenach osiedlić. Jak wiadomo bizony były głównym źródłem pożywienia dla Indian, którzy traktowali te zwierzęta z największym szacunkiem. Bizony dostarczały im również skóry, z których to wyrabiali namioty tipi czy zimową odzież i bębny, koce, łóżka, worki na wodę, ze ścięgien wyrabiano cięciwy i nici, z kości noże. Zabijając bizony zabijano więc pośrednio również Indian…

Jedziemy dalej (droga#41) w ulewnym deszczu kierując się cały czas na południe.

MIjamy farmę wiatraków …..W stanie Indiana znajduje się ich aż 1,237, co daje około 6% produkowanej energii, wykorzystywanej głównie przez gospodarstwa domowe. 

I orła bielika, który spokojnie odpoczywa sobie w polu 🙂

Po drodze zbaczamy z głównej drogi (#41) i przejeżdżamy pod jednym z wielu krytych mostów znajdujących się w Indianie –  Wilkin’s mill covered bridge.

Historia krytych mostów w Indianie sięga roku 1835. (Blisko 600 takich mostów było zbudowanych w tym stanie). Do dziś pozostało ich jedynie 98. Głównym celem „przykrywania” mostów była oczywiście ich ochrona przed kapryśną pogodą, ale czasami stanowiły one jedyny większy zadaszony obszar w całej wiosce, dzięki czemu wykorzystywane były do organizowania wszelkiego rodzaju zgromadzeń społecznościowych, a nawet przyjęć weselnych. Tradycyjne mosty drewniane bez pokrycia zwykle wytrzymywały około 20 lat, narażając swoją odporność na zmiany pogodowe, natomiast żywotność mostów zadaszonych wielokrotnie przekraczała okres 100 lat. W Stanach Zjednoczonych zbudowano około 14,000 takich mostów głównie w latach 1825 – 1875. Do dziś pozostało ich około 1,000 i możemy je głównie spotkać na terenie wschodniej części USA – w New England, Iowa, Indianie, Pensylwanii czy stanie Ohio.

Następnie docieramy do jednego z najbardziej spektakularnych krytych mostów w stanie IndianaBridgeton Grist Mill & Covered Bridge (8104 Bridgeton Rd, Bridgeton).

Jego długość to aż 80 metrów. W 2005 roku całkowicie spłonął, ale dzięki lokalnej społecznej inicjatywie został w ciągu roku odbudowany z zachowaniem wszystkich szczegółów i detali i teraz znowu jest prawdziwą perełką okolicy.

Pod mostem na rzece znajduje się tama tworząc tzw: “dam waterfalls”.

Spacerujemy na drugą stronę rzeki.

Zaglądamy na chwilę do środka zabytkowego młynu, gdzie funkcjonuje obecnie sklep z upominkami i kawiarnia z mało smaczną kawą….

Poruszając się pobocznymi drogami mamy sporą szansę spotkania Amiszy…. którzy zamieszkują wyłącznie tereny wiejskie między innymi w Indianie. Są to ludzie żyjący bez elektryczności i dzisiejszych nowinek technologicznych. Zajmują się przede wszystkim rolnictwem i stolarstwem. Nie płacą podatków, nie służą w wojsku… a ich edukacja kończy się na 8 klasie. Generalnie są samowystarczalni utrzymując się z tego co sami wytworzą. Noszą charakterystyczne stroje, które sami szyją – kobiety długie suknie i fartuchy oraz czepki na głowach, a mężczyźni spodnie na szelkach. Są bardzo religijnymi i spokojnymi ludźmi i nie lubią jak ktoś obcy wkracza w ich progi …. szczególnie z aparatem w ręku.

Jadąc dalej na południe docieramy do miasteczka French Lick, które było pierwotnie francuskim posterunkiem handlowym zbudowanym w 1811 roku w pobliżu naturalnych źródeł i solnisk.

Siarka z tych źródeł była komercyjnie wykorzystywana do celów leczniczych. Do drugiej połowy XIX wieku French Lick słynęło jako miasto uzdrowiskowe a na początku XX wieku pojawiły się tam również kasyna, których częstym gościem był m.in. chicagowski gangster Al Capone.

Znajduje się tutaj również Indiana Railway Museum & French Lick Scenic Railway oferujące 10 milową widokową przejażdżkę do miasteczka Gradman…..

….i ku uciesze mojego taty kolejarza –  kilka ciekawych lokomotyw i wagonów do zwiedzania.

Ponieważ czasu mamy niewiele pędzimy na drugą stronę rzeki Ohio do Luisville (znajdującego się już w stanie Kentucky). Tu w Bernheim Arboretum (2075 Clermont Rd, Clermont; sugerowana donacja $15/auto, czynne 7am – 8pm) znajduje się kolekcja zatytuowana „Leśni Giganci”. Są to trzy rzeźby gigantycznych trolli wykonanych przez artystę Tomasa Dumbo. Arboretum i las Bernheim obejmuje ponad 25 mil 2 (więcej niż wynosi powierzchnia Manhattanu) malowniczych lasów z ponad 40 milami szlaków.

Thomas Dumbo to duński artysta tworzący swoje dzieła wyłącznie z odpadów. W 2011 roku rzucił pracę, by realizować swoją misję, którą nazwał: „Nie marnować więcej”. Pokazuje, że z odpadów można tworzyć piękne rzeczy, zamieniając wyrzucone materiały, w wielkoformatowe dzieła sztuki. Swoje dzieła stworzył już w 20 krajach znajdujących się na pięciu kontynentach.

Należą do nich między innymi gigantyczne Trolle, dzieła z plastiku, budki dla ptaków i wystawy „Happy Wall”. Wszystkie te projekty powstają z wykorzystaniem setek ton materiałów pochodzących z recyklingu. Co ciekawe Thomas współpracuje przy ich tworzeniu z lokalnymi społecznościami, które są również współtwórcami jego sztuki. Artysta występuje również z prelekcjami, (takimi jak TEDx talk), i prowadzi warsztaty, aby uczyć ludzi, jak ponownie wykorzystywać i przerabiać niepotrzebne przedmioty.

Spacerujemy krótkim szlakiem Giant Forest trail (długość 2.1 mili) prowadzącymi po kolei do:

Little Nis….

Mama Loumari…..

i Little Elina…..

Wyjeżdżamyz parku tuż przed godziną ósmą i pędzimy do hotelu, gdzie dołączamy do reszty naszej wesołej grupy.

Dzień 2

Wyruszamy w kierunku jaskiń Marengo (Marengo Caves National Natural Landmark – 400 East State Road 64, Marengo, czynne 9am-6pm; cena biletu: dorosły$25/dzieci$13; pakiet „COMBO” ($31 dorosły/$19 dziecko) nieco wcześniej by „zaklepać” sobie miejsce na pierwszą wycieczkę, która zaczyna się o godzinie 9 rano. Na stronie internetowej możliwy jest tylko zakup pakietu, w skład którego wchodzą 2 jaskinie. Crystal Palace, która obejmuje 1/3 mili i trwa około 40 minut, i godzinną wycieczkę Dripstone Trail (1 mila). Obie wycieczki obejmują różne sekcje jaskini i nie są do siebie w żadnej mierze podobne (Dripstone trail zaczyna się w miejscu gdzie Crystal Palace trail się kończy).

Podróżujemy z naszą kochaną 90 letnią babcią i krótsza wycieczka „Crystal Palace”, (trwająca 45 minut), będzie dla niej najodpowiedniejszą opcją do przejścia. Wcześniejszy przyjazd dał nam również możliwość zwiedzania bez tłumów, które zaczęły pojawiać się tuż przed godziną 10am.  

Jaskinie Marengo, uważane są jako największa naturalna atrakcja Indiany. Czynne są przez cały rok (dzięki stałej temperaturze 11°C), a zwiedzać je możemy jedynie podczas wycieczek z przewodnikiem).

Jaskinia ta zaczęła powstawać około miliona lat temu, ale została odkryta dopiero 6 września 1883 roku, kiedy to rodzeństwo Orris i Blanche Hiestand spacerując po lesie natknęło się na zapadlisko (sink hole), do którego z czystej ciekawości weszli, by sprawdzić co kryje się w środku.

Wieść rozeszła się po okolicy w ciągu kilku dni, co spowodowało napływ ciekawskich mieszkańców, którzy to zaczęli wyłamywać stalaktyty i stalagmity zabierając je jako pamiątki z odwiedzonego miejsca. Samuel Steward – właściciel ziemi, na której dokonano odkrycia w końcu surowo zabronił tej praktyki ratując w dużej mierze unikatowe formy.

Ponieważ zainteresowanie jaskinią było ogromne Steward zaczął pobierać od każdego odwiedzającego po $0.25. 

Obecnie uważa się, że jaskinia znajduje się w końcowej fazie rozwoju, co oznacza, że ​​wciąż przepływa przez nią dużo wody i minerałów, które pomagają tworzyć nowe formacje dzięki czemu jaskinia ciągle „rośnie”.

Po tej ekscytującej „ochładzającej” wycieczce do podziemi ruszamy w kierunku misteczka Shoals. Tu znajduje się Jug Rock (Dzban Skalny) – naturalna formacja geologiczna położona tuż przy głównej drodze wjazdowej.

Zbudowana jest ona z piaskowca i jest największą wolno stojącą formacją skalną typu „skalny grzyb” w Stanach Zjednoczonych na wschód od rzeki Missisipi. Powstała około 300 milionów lat temu, a erozja „oddzieliła” ją od pobliskiego klifu. Ma 13 metrów wysokości i podtrzymuje na swoim szczycie płaską, wystającą warstwę, zwaną „korkiem”.

Ponieważ czasu do rozpoczęcia dzisiajszego głównego wydarzenia mamy już niewiele, ruszamy pędem w kierunku Indianapolis, skąd będziemy obserwować całkowite zaćmienie słońca. Ostatni raz, mieliśmy taką możliwość w roku 2017…. A kolejne w tym terenie będzie widoczne za 44 lata. Dzień wcześniej próbowałyśmy znaleźć perfekcyjne miejsce do obserwacji z dala od dużych skupisk miejskich…. dostosowując do tego miejsca prognozę pogody…. Problem polegał na tym, że prawie w każdym miejscu pokazywało nam zachmurzone niebo…. Więc nie mogłyśmy do końca zadecydować, gdzie się wybierzemy. W południe sytuacja rozwiązała się sama, kiedy to Ania wynalazła super park w miasteczku Bloomington (oferujący nad sobą pięknie niebieskie niebo) …. otoczony wielkimi drzewami, z małym klimatycznym potoczkiem i co najważniejsze wielkim placem zabaw. Organizacja przebiegła idealnie i 4 grupom udało się zaparkować na jednym parkingu (tu wielki ukłon w stronę Reni, która dzielnie okupowała miejsce parkingowe przez ponad godzinę).

Mieliśmy sporo … czasu by w spokoju przyglądać się przez specjalne okulary zachodzącemu za księżyc słońcu. (zaćmienie rozpoczęło się o już godzinie 1.49pm).

Teleobiektywy z nakręconymi filtrami pozwoliły nam na bliższe przyjrzenie się temu ciekawemu zjazwisku.

Nawet korzystając z tych specjalnych okularów, nie powinniśmy patrzeć bezpośrednio w słońce dłużej niż przez minutę. Po upływie tego czasu zaleca się przerwę na pół minuty, a następnie ponowne kontynuowanie obserwacji przez kolejną minutę.

Zaćmienie słońca to zjawisko astronomiczne powstające, księżyc znajduje się dokładnie między Ziemią i słońcem w prostej linii (przysłoniając światło słoneczne).

Zanim tarcza słoneczna skryje się za Księżycem, na krótką chwilę pojawia się tzw. diamentowy pierścień, czyli ostatni błysk promieni słonecznych.

Diamentowy pierścień pojawia się dwukrotnie – podczas początku i końca fazy całkowitego zaćmienia.

Gdy nachodząca tarcza Księżyca dotyka brzegów tarczy słonecznej, obserwujemy wtedy mieniący się pierścień z jaśniejszymi punktami, przypominającymi korale lub naszyjnik z pereł. Zjawisko to jako jeden z pierwszych opisał i wyjaśnił angielski astronom Francis Baily, podczas zaćmienia z 15 maja 1836 roku. Od jego nazwiska obecnie określamy je mianem pereł Baily’ego.

Ponad sto lat wcześniej Edmund Halley zaobserwował i opisał to samo zjawisko, poprawnie sugerując, że musi to być spowodowane przeświecaniem promieni słonecznych pomiędzy kraterami i górami księżycowymi.

Tzw. III kontakt ma miejsce, gdy tarcza Księżyca zaczyna schodzić ze słonecznej, co rozpoczyna ponownie fazę zaćmienia częściowego, tym razem stopniowo odsłaniającego coraz większe fragmenty Słońca. W momencie IV kontaktu tarcza Księżyca całkowicie odkrywa Słońce i kończy całe widowisko.

W Bloomington calkowite zaćmienie słońca rozpoczęło się dokładnie o godzinie 3.04pm i trwało 4 minuty i 2 sekundy.

Całkowite zaćmienie słońca w dniu dzisiejszym (czyli 8 kwietnia 2024) roku objęło swoim zasięgiem tereny północno-zachodniego Meksyku, wkraczając następnie na tereny Stanów Zjednoczonych. Na trasie pasa zaćmienia całkowitego znalazły się stany Teksas (w tym jego stolica, Austin:; faza całkowita 2m 28s), Oklahoma, Arkansas, Missouri, Illinois, Indiana (w tym stolica, Indianapolis: faza całkowita 3m 54s ), Ohio, Nowy Jork (w tym wodospad Niagara: faza całkowita 3m 37s ). Na terytorium Kanady pas fazy całkowitej wkroczy na terytorium prowincji Quebec, w pobliżu Montrealu (faza całkowita 1m 17s ), aby niebawem ponownie wkroczyć na terytorium USA, przekraczając granicę w stanie Maine (Oakfield: faza całkowita 3m 23s ). Następnie ponownie na terytorium Kanady, tym razem w prowincji Nowy Brunszwik (Fredericton: faza całkowita 2m 06s ). Ostatnim napotkanym lądem jest wyspa Nowa Fundlandia.

Nacieszywszy oko tym wspaniałym widowiskiem, zaczęliśmy mozolny powrót do Chicago, utykając w 10 godzinnym korku ☹.

Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑